Karnawał kojarzy się dziś z kolorowymi korowodami organizowanymi w Rio lub Wenecji, muzyką i beztroską zabawą. Mało kto jednak pamięta, że tradycja ta ma bardzo długą historię, a jej dawne oblicze różniło się od tego, co znamy współcześnie. W średniowieczu – zwłaszcza w tak ważnym ośrodku jak dawna stolica Polski, Kraków – karnawał, czyli zapusty, był czasem zawieszania codziennych norm, kulinarnych szaleństw, widowisk ulicznych i społecznych odwróceń ról. W tym szczególnym okresie mieszkańcy miasta, od mieszczan po dworzan, dawali sobie prawo do zabawy przed nadchodzącym, pełnym wyrzeczeń Wielkim Postem.
Poniżej przyjrzymy się, jak wyglądał średniowieczny karnawał w Krakowie: jakie obyczaje mu towarzyszyły, jaką pełnił funkcję społeczną oraz jak odzwierciedlał życie codzienne mieszkańców.
Czym były zapusty?
Słowo „zapusty” oznaczało ostatnie dni przed Środą Popielcową. Był to okres kulminacji radości, jedzenia i tańców, trwający od święta Trzech Króli aż do ostatniego wtorku przed Wielkim Postem. Kościół patrzył na te zabawy z pewną rezerwą, ale jednocześnie tolerował je jako naturalny „wentyl bezpieczeństwa” przed czasem umartwienia.
W Krakowie zapusty były widoczne na ulicach – rynek i podkrakowskie trakty ożywały, a mieszkańcy przywdziewali barwne stroje, maski i przebrania. Inspiracje czerpano z tradycji włoskich, niemieckich i lokalnych zwyczajów ludowych.
Uczty, jadło i napitki
Jednym z najważniejszych elementów średniowiecznego karnawału była obfitość jedzenia. Stoły uginały się od mięsa, wędlin, ryb, pieczonych gęsi i słodkich wypieków. To właśnie w zapusty chętnie pieczono pączki – choć wówczas wyglądały inaczej niż dzisiejsze i często były nadziewane… słoniną.
W dawnej stolicy Polski uczty odbywały się zarówno na dworze królewskim, jak i w bogatych domach patrycjuszy. W karczmach i gospodach natomiast bawili się rzemieślnicy i czeladnicy. Jadło przeplatało się z muzyką, grą na lutniach, dudach i piszczałkach, a wino i piwo lało się strumieniami.
Widowiska i odwrócenie ról
Karnawał był czasem, gdy świat stawał na głowie. Odwrócenie ról społecznych pozwalało śmiać się z autorytetów – w granicach przyzwoitości. Popularne były korowody z „królem kurkowym” czy „księciem błaznów”, którzy w satyryczny sposób naśladowali dworskie ceremonie.
Na ulicach pojawiali się kuglarze, żonglerzy, mimowie i wędrowni śpiewacy. Maski i przebrania pozwalały na chwilę anonimowości, dzięki czemu mieszkańcy mogli zapomnieć o hierarchii i codziennych obowiązkach. W Krakowie nierzadko organizowano też turnieje rycerskie o lżejszym, zabawowym charakterze, podczas których rycerze występowali w fantastycznych strojach.
Zabawy na dworze i w mieście
Dwór królewski na Wawelu tętnił w tym okresie życiem. Organizowano bale, tańce i uczty, w których uczestniczyła elita państwa. Muzycy dworscy grali tańce w rytmie gawotów i basse-danse, a etykieta była wtedy nieco łagodniejsza niż na co dzień.
W mieście natomiast królowały ludowe zabawy: kuligi, zapustne pochody, kukły symbolizujące odchodzącą zimę, a nawet improwizowane przedstawienia teatralne. Cechy rzemieślnicze prześcigały się w organizowaniu własnych uroczystości, wzmacniając tym samym więzi wewnątrz społeczności.
Znaczenie społeczne i religijne
Choć karnawał był czasem swobody, pełnił też ważną funkcję społeczną. Pozwalał rozładować napięcia, scalał wspólnotę i symbolicznie wyznaczał granicę między obfitością a postem. Wielki Post, który następował zaraz po zapustach, nabierał przez to większej powagi i znaczenia duchowego.
W dawnej stolicy Polski, gdzie skupiało się życie polityczne, religijne i gospodarcze, karnawał stanowił także scenę pokazującą potęgę miasta – bogactwo, kulturę i różnorodność.
Średniowieczny karnawał w dawnej stolicy Polski był czymś więcej niż tylko zabawą. Był barwnym spektaklem życia społecznego, w którym mieszały się tradycje ludowe, dworska elegancja, religijne tło i potrzeba radości. To okres, w którym na chwilę zanikały podziały, a ludzie – niezależnie od pochodzenia – mogli cieszyć się wspólną obecnością, muzyką, tańcem i ucztą. Choć współczesny karnawał wygląda inaczej, jego duch – radość, barwa i śmiech przed okresem zadumy – pozostał taki sam.








